The Ringelblum Archive. Underground Archive of the Warsaw Ghetto, vol. 11

The Ringelblum Archive Underground Archive of the Warsaw Ghetto Vol. 11 Forced Labour Camps Redakcja: Marta Janczewska, Eleonora Bergman

Niniejsza publikacja powstała na podstawie tomu 24 polskiej edycji Archiwum Ringelbluma, zatytułowanego Obozy pracy przymusowej. Niemcy wykorzystywali darmową (lub prawie darmową) żydowską siłę roboczą od pierwszych dni okupacji, choć formy jej organizacji zmieniały się w czasie. Stałymi elementami pozostawały towarzyszący jej terror i prymat ideologii nad rachunkiem ekonomicznym. Rozwój sieci obozów na terenie Generalnego Gubernatorstwa wiązał się z trzema kwestiami: chęcią ekonomicznego wykorzystania podbitych terenów (obozy melioracyjne, rolnicze, fabryki i kopalnie), przygotowaniami do wojny z ZSRR (obozy budowy dróg) oraz wzmocnieniem potencjału zbrojnego Rzeszy (obozy w fabrykach zbrojeniowych). Według broszury Nazistowskie obozy pracy na ziemiach polskich 1939–1945 w Polsce w różnych okresach funkcjonowało około 450 obozów pracy przymusowej dla Żydów. Zdecydowana większość dokumentów zamieszczonych w tomie to relacje świadków spisane odręcznie lub złożone ustnie, a następnie zredagowane przez współpracowników Oneg Szabat. Znalazły się w nim także zachowane w Archiwum dokumenty urzędowe, takie jak raporty i relacje delegatów ŻSS, Jointu (m.in. Reichmana i Goldmana) i warszawskiego Judenratu (m.in. Braffa). Niemal wszystkie dokumenty pochodzą z okresu między latem 1940 r. a latem 1941 r., a więc w czasie masowego zakładania przez Niemców tymczasowych obozów pracy.

Obóz pracy dla Żydówek w Lublinie.

Zeszyt II

Po trzech godzinach snu – po kilku nieprzespanych dobach – siadłyśmy do dalszej pracy. Oczy się zamykały, palce były spuchnięte i bardzo bolały. Nic jednak nie pomagało – musiałyśmy pracować dalej.

„Bolek” – szef, którego nazwałyśmy tak z powodu jego bezustannego bicia, które sprawiało, że dziewczęta wciąż krzyczały: „Boli! Boli!” – kręcił się z wielką „nahajką”. Jeśli zauważył, że któraś z dziewcząt przysnęła, to zaraz okładał ją „nahajką” po głowie. Od jego bicia „nahajką” niejedna dziewczyna zalała się krwią. O 12-tej w nocy „Więzienie” poszło spać. My pracowałyśmy dalej. „Więzienie” spało do 5-tej rano. W nocy kilka kolejnych dziewcząt zemdlało z wyczerpania i wycieńczenia. Z początku szef nadal nie zezwalał, żeby ktokolwiek spieszył z pomocą. Wziął jedną dziewczynę i zaprowadził ją do umywalni. W pomieszczeniu, gdzie odbywała się praca, leżały trzy inne zemdlone dziewczyny. Ta, którą zabrał do umywalni, znajdowała się widocznie w stanie głębokiej nieświadomości, bo wyszedł z powrotem do nas i zapytał, kto może ratować zemdloną z „Getta”, ale nikt się nie odezwał. Z „Więzienia” zgłosiła się aresztantka nazwiskiem Kapłan, żydowska akuszerka z Lublina. Oświadczyła, że może ją ocucić i posiada stosowne medykamenty. Wtedy on wziął pozostałe zemdlone dziewczyny do umywalni. Ostatnie trzy szef razem z panią Kapłan z łatwością docucili, podczas gdy cucenie pierwszej trwało godzinę, nim oprzytomniała. Od tej pory szef zezwolił, by pani Kapłan pomagała mu cucić znajdujące się w stanie głębokiego omdlenia dziewczyny.

O 5-tej rano „Więzienie” wstało. Około 6-tej przyniesiono im śniadanie: kawę i chleb. Nam też coś z tego się dostało. „Więzienie” miało większe porcje chleba, a my dużo mniejsze. Po jedzeniu znów musiałyśmy brać się do roboty. „Więzienie” też siadło do pracy.

 

– fragment relacji N.N. „Obóz pracy dla kobiet w Lublinie”

 

 

Publikacja dofinasowana przez Claims Conference i Taube Philanthropies.

 

claims_logo.png [107.22 KB]taubephil_logo-hztl-md.png [346.32 KB]

ARG OKLADKA WIZ tom 11.jpg